poniedziałek, 11 lipca 2016

6. Co ona tu robi?

   Tak oto cała Lara. Zagubiona w tłumie ludzi. Już ponad dwie godziny krąży po lotnisku. Ale czy powodem, było zagubienie? Nie zdecydowanie nie, ona bała się, co zrobi jeśli gdzieś wpadnie na Robertę. Albo na tego gościa w parku. Usiadła na krześle, przed sobą postawiła walizkę. Popatrzyła na nią przez chwilę.
-Czy tak już serio będzie?-powiedziała sama do siebie.
-Słucham?-jakaś staruszka usłyszała co mówi. Starsi ludzie już tak mają. Interesują się wszystkim co usłyszą.
-Wie pani, jak to jest zakochać się w kimś tak mocno? Tak, że jego szczęście jest postawione nad wszystkim innym.-potrzebowała rozmowy, nie ważne z kim. Ważne, żeby otrzymała mądrą odpowiedź. A starsi ludzie to taka, kopalnia wiedzy. Lara dowiedziała się tak dużo, od babci na temat mamy. Prawie na każdy temat, który dotyczył jej życia.
-Wiem. Zakochałam się bardzo dawno temu, człowiek ten już nie żyje. Nadal go kocham. Cząstka jego nadal żyje, jest w moich dzieciach. Ba... w naszych dzieciach. Zwariowałam na jego punkcie. Nic, i nikt nie był ważniejszy. Liczył się tylko on.-teraz Lara wiedziała już wszystko. Pani, którą poznała nie musiała kończyć nawet swojej opowieści. Sam wstęp uświadomił jej, że Michael będzie dla niej najważniejszy. Zamówiła taksówkę. Pojechała prosto do domu.
   Tęsknił jak cholera. Nie mógł usiedzieć na miejscu. Chciał spędzić z nią każdą wolną chwilę. Była dla niego wszystkim.  Podróż go męczyła. Byli dopiero w połowie drogi do Kazachstanu. Każda minuta, każda godzina, były niczym wieczność. Dopiero, gdy dostał od niej wiadomość, że jest już w domu, uspokoił się trochę. Czuł się samotny, a przecież miał przy sobie najlepszego przyjaciela. Czuł samotność, bo jej nie było obok.
    Siedziała w domu i zastanawiała się co zrobi z resztą dnia. Trochę bała się sama wychodzić z domu. W mieście nie miała żadnych znajomych. Roberta była jej "przyjaciółką" tylko dlatego, że tak chciał jej ojciec. I właśnie dopiero teraz dotarło do niej, że chce być Larą. Ale taką Larą, która żyła w jej sercu, a nie w głowie. Chciała być sobą. Może powinna się trochę rozerwać. Nie miała w końcu 50 lat. Była młoda dziewczyną. I tak postanowiła wyjść wieczorem na imprezę, na taką gdzie pozna jakiś nowych ludzi, rozerwie się trochę. Jak zawsze miała trochę obaw. Bała się, że ktoś znów się do niej przyczepi. Ale chciała tylko, żeby ktoś zrozumiał ją i jej problemy. Dość się wycierpiała. Życie nie było dla niej zbyt łaskawe. A teraz pojęła, że w tym wszystkim nie musi być sama. Powinna mieć coś więcej z życia.
   Półtorej godziny później popijała drinka w jednym z klubów. Wieczór był ciekawy, ale nie wpadła na nikogo kto mógłby stać się jej przyjacielem. Gdy zbierała się do wyjścia, przy jej stoliku usiadł ktoś znajomy. Nie mogła sobie przypomnieć kim ta osoba jest.
-Nie pamiętasz mnie?-spytała znajomo nieznajoma. Lara nie mogła sobie przypomnieć.
-Przepraszam ale nie. Kojarzę cię, ale nie wiem kim jesteś.-nieznajoma wbiła wzrok w osobę naprzeciwko. To była...tak to była Michaela. Przestraszyła się.
-Zabrałaś mi wszystko co miałam. Nie daruje ci tego. Miałam wyjechać, ale wróciłam chciałam powiedzieć coś Michaelowi. Zabrałaś mi coś na co pracowałam tyle czasu.-Lara spuściła wzrok. Czuła się winna, choć za nic winy nie ponosiła. Poleciały jej łzy.-Michi powiedział mi o tym co stało się w parku. Masz z nim zerwać i odczepić się od niego bo spodka cię to samo i coś gorszego.
-Pójdę na policję.-powiedziała cicho.
-Spójrz tam.-pokazała ręką w kierunku wielkiego faceta. To był facet z parku.
-Zerwę z nim, ale daj mi spokój.-blondynka wstała od stolika i zmierzyła ku wyjściu. Lara bała się nie wiedziała co robić dlatego napisała do Michaela.
   Wariował nie potrafił utrzymać nerwów na wodzy. Wszystko było nie tak. Dlaczego to zrobiła? Usiadł na łóżku i momentalnie się rozpłakał. Rzadko mu się to zdarzało. Teraz nie potrafił się opanować. Jak mogła to zrobić? Powtarzał sobie w myślach. Jego płacz usłyszał przyjaciel.
-Michael?-zawołał.-Co jest stary?
-Lara. Ona zerwała ze mną przez sms.-cisnął telefonem o podłogę, a ten rozleciał się na części.
-Nie wiem co ci kurde powiedzieć. Przykro mi.
   Mijały dni. Michael z resztą już dawno wrócili do domu. Lara nigdzie nie wychodziła, bała się. Jej ukochany się do niej nie odezwał ani razu. Siedziała w wielkim pustym domu. Jej brat wyjechał w interesach, a ona jak zwykle została sama. Oglądała beznadziejny program rozrywkowy. To znaczy można powiedzieć, że ogląda. Zastanawiała się co by było gdyby nie spotkała Michaela. Jej rozmyślania przerwał telefon. Była pełna nadziei. Ale to dzwonił Daniel.
-Cześć kumplu.-powiedziała smutno.
-Laska co ci odbiło? Zerwałaś z nim przez telefon. Masz coś nie tak pod sufitem?-rozpłakała się.
-Wiesz co jak masz zamiar po mnie jeździć, to daruj sobie.-już miała się rozłączać gdy...
-Lara.-usłyszała głos taki strapiony, taki smutny. Głos Michaela.
-To nie tak. Przepraszam naprawdę to nie tak. Musimy się spotkać. Proszę przyjedź do mnie. Błagam.-długo panowała cisza. Nikt się nie odzywał. Chwilę później rozległ się sygnał zakończonego połączenia. To był cios w serce. Wszystko było by lepsze od odrzucenia. Tego bała się najbardziej. Nigdy się jej nie układało. Postanowiła zawalczyć. Odświeżyła się i przebrała.
Pojechała do Michaela. Pod drzwiami jego domu, nagle poczuła że to wielki błąd. Jednak zapukała. Otworzył jej. Długo patrzyli sobie w oczy. Kryło się tam olbrzymie cierpienie. Tylko, że oczy Michaela wyrażały jeszcze  rozczarowanie. W tym momencie bił się z myślami. 
-Może w końcu pogadacie? Ja spadam.-w drzwiach pojawił się Daniel. Lara spuściła wzrok. Została  teraz sam na sam z człowiekiem, który był dla niej wszystkim. Wpuścił ją do środka. Weszła i stanęła na środku salonu. Wyglądała taka niewinnie. 
-Popełniłam największy błąd mojego życia.
-Nie da się ukryć.-przerwał jaj. 
-Dałam się zastraszyć twojej byłej dziewczynie, narzeczonej czy kim ona tam dla ciebie była. Nie wiedziałam, że można być tak podłym.-Michael zbladł. Wszystko nabierało barw. Michael nabierał przekonania, że Lara nie zerwała z nim z własnej woli. Tak było na prawdę. 
-Nie mów mi, że ty dałaś się aż tak zastraszyć?
-Tak. Ja dałam się zastraszyć twojej lasce i facetowi z parku. Będą prześladować mnie do końca życia. Nie potrafię normalnie funkcjonować, wiedząc że oni są gdzieś niedaleko mnie. Co miałam zrobić.-zalała się łzami. On tak po prostu ją przytulił. 
-Czemu mi tego nie powiedziałaś?- zadał naprawdę głupie pytanie. 
-Boje się ich.-reszta dnia minęła na szczerej rozmowie. I wyjaśnianiu sobie wielu spraw. Lara otworzyła się przed osobą bez której nie wyobrażała sobie dalszego życia. Po tych ciężkich wyznaniach i dzieleniem się obawami i uwagami zasnęła w jego ramionach. 
   Miała spokojny sen puki coś jej nie zbudziło. Trzask wybitej na dole domu szyby. Natychmiast się wyrwała ze snu. Michael też wstał. Zeszli ostrożnie na parter. Michi zapalił światła. Ktoś kamieniem wybił szybę. 
-Michael dzwoń na policje.-Lara była wystraszona. 
-To pewnie jacyś chuligani. Zakleję na razie okno a jutro ktoś wstawi szybę.-chłopak też się wystraszył, ale nie chciał siać paniki po sąsiadach. 
-Jeśli ty nie zadzwonisz to ja to zrobię. Proszę cię.-naciskała na niego. Uległ jej namową i zgłosił sprawę na policję. Ta, w szybkim tempie pojawiła się pod jego domem. Dzięki temu, że na osiedlu jest monitoring od razu można było sprawdzić kim jest ten cały "chuligan". Policja sprawdziła wszystko dokładnie.
-To na razie tyle. Zabezpieczymy nagranie z monitoringu i prosiłbym, żeby państwo stawiło się jutro rano na najbliższym komisariacie.-policjant zapisał dokładny adres. Wręczył go Michaelowi. Gdy wyszli Lara siadła na krześle i wybuchła płaczem. 
-Kotku co jest?-zapytał zatroskany. 
-Jeśli to ta cała Claudia za tym stoi, to ja..
-To ty co?-przerwał jej.
-To ja dłużej już tak nie dam rady. Zrozum to do jasnej anielki, że cię kocham. Nie chcę, żeby następnym razem walnęła komuś tym kamienień w głowę. Tak się nie da.-patrzyła mu głęboko w oczy.
-Chcesz mi powiedzieć, że to koniec?
-Nie. Nie umiem z tobą zerwać, chociaż raz już to zrobiłam. Chcę cię mieć już na zawsze.-pocałowała go najlepiej jak potrafiła. Był to pocałunek namiętny, gorący i przepełniony uczuciami. Reszta nocy była dla nich niezapomniana. Była idealna. Lara poczuła się kochana i potrzebna. Była szczęśliwa.

-------------------------------------------------
Hej moi kochani! Rozdział krótki, ale mam nadzieję że się spodobał. Teraz wakacje dla mnie wakacje=praca. Także ten nie bądźcie zbyt surowi.