środa, 16 listopada 2016

7. Mówią, że czas leczy rany!

Bez niego usychała jak roślina bez wody. Czuła się okropnie. Próbowała zająć się pracą ale nie bardzo jej to wychodziło. Siedziała bezczynnie gapiąc się w duży zegar wiszący naprzeciw niej. Była dopiero 11:25. Nie miła co ze sobą zrobić. Pisanie artykułu nie bardzo jej wychodziło. Co się z nią działo?
Nie mógł znaleźć sobie miejsca czuł, że dzieje się coś złego. Tylko nie miał pojęcia co. Wszystko dookoła go drażniło. Nie potrafił wytłumaczyć tego co czuje. Siedział zdenerwowany, bawił się nerwowo swoimi rękawicami.
-Stary zostaw te rękawice, bo dziurę zrobisz.-zagadną go Gregor.
-Idź zajmij się sobą.-Michael wstał zabrał swoje rzeczy i w ekspresowym tempie ruszył ku samochodu. Jego zdenerwowanie narastało z każdą sekundą. Miał wątpliwości, nic mu się nie układało. Wiedział, że Claudia może być zazdrosna i zraniona. ale po co miała by robić takie rzeczy? Myślał o tym ale czuł, że nie o to się martwi. Czuł się jakby chory, ale wszystko było w porządku. Nic nie rozumiał.
Minęło jakieś 10 minut, a jakby cała wieczność. Jej artykuł miał około pięciu zdań. Trochę mało, żeby zachwycił on wszystkich. Jeszcze multum błędów popełnionych prawie w każdym słowie. Rozbiegane myśli. Wszystko było nie tak. Zabrała swój komputer, klucze i torbę. Wsiadła do samochodu i pojechała za miasto. Zatrzymała się na jakimś leśnym parkingu. Zabrała swoje rzeczy i udała się w głąb lasu. Szła ścieżką, aż w pewnym momencie usłyszała za sobą kroki. Strach ją sparaliżował. Czuła, że nie może się ruszyć z miejsca. Po co jej to było? Poczuła rękę na swoim barku.
-Cześć.-znajomy głos. Odwróciła się, wszystko co czuła uleciało.
-Nawet nie wiesz jak mnie wystraszyłeś!-przytula się do niego. Miłości swojego życia. Przy nim nie czuła już strachu ani żadnych innych złych emocji. Przy nim czuła radość.
-Przepraszam. Zobaczyłem twój samochód i myślałem, że coś się stało. Nie mogłem przejechać obojętnie. Mogło ci się coś stać.-martwił się o nią, ale Lara nie rozumiała dlaczego.
-Nie mogłam skupić się na pracy. Postanowiłam chwilę odpocząć, chciałam gdzieś usiąść sama.-złapał ją za rękę i poszli dalej już razem.
Wspólna kolacja, spacer po górach i świadomość, że już tak zostanie.
-Wiesz miałem dziś wrażenie, że stało się coś złego.-zwierzył się swojej partnerce.
-Wiesz, że ja też nie mogłam się przez to skupić dlatego byłam w tym lesie.
-Ja uciekłem z treningu. Trener do mnie dzwonił, ale nie odbierałem.-zatrzymali się. Lara patrzyła w niebo obserwując gwiazdy. Sceneria niczym z jakiegoś romantycznego filmu. Czuła, że mogła by tak spędzić całe życie, choć coś nie dawało jej spokoju.
-Skarbie chodźmy do domu.-poprosiła go.
Zimno. Strasznie zimno. I ten narastający ból, co się stało? Lara nie mogła otworzyć oczu. Co się z nią działo? Dlaczego tak bolało, dlaczego czuła się tak okropnie?
Nikt nic nie mówi. Narastająca panika powodowała, że czuł się jeszcze gorzej. Pamiętał tylko, że gdy zeszli ze szlaku i byli na parkingu w Lare wjechał rozpędzony samochód. To było kilka sekund on został lekko draśnięty, a Lara? Lara walczyła o życie. W jego głowie było tysiące myśli. Kto? Po co? Dlaczego? Obwiniał się za to wszystko. Uważał, że to on powinien być na jej miejscu.  W szpitalu pojawił się tłum chcący dowiedzieć się co się stało. Schlieri, Daniel przyszła nawet Roberta. Wszyscy byli w szoku. Nie mogli uwierzyć w to co się stało.
Skupiła całą swoją siłę, by otworzyć oczy. Udało się! Lecz zaraz po tym zamknęła je. Ból jaki przeszedł przez jej głowę był okropny. Nie do zniesienia.
-Obudziła się.-usłyszała cichy, łagodny głos. Zaraz przy jej łóżku zjawiło się kilka osób. Świecili jej latarką w oczy. Przeglądali wyniki badań.
-Gdzie jestem?-powiedziała ledwo słyszalnie.
-Miała pani wypadek jest pani w szpitalu. Pamięta pani co się stało?-ten sam łagodny głos zapytał czy pamięta. No właśnie, czy pamięta? Ona nic nie pamięta.
-Nie.-krótka odpowiedź, na nic więcej nie starczyło sił. Cicha dyskusja między lekarzami. Nic nie zrozumiała.
-Kochanie, a pamiętasz jak się nazywasz?-kim była? Dobre pytanie. Sama chciała by wiedzieć. Co ma powiedzieć? Poczuła piekące krople łez na twarzy.
Lekarze wychodzą z sali. Może w końcu coś powiedzą. Michael wstaje jak najszybciej, zaraz za nim brat Lary. Wszyscy kierują swoje spojrzenia w ich kierunku.
-Co z nią?-pyta Karl.
-Pan jest z rodziny?
-Jetem bratem.-potwierdza.
-Stan pana siostry jest ciężki. Odzyskała przytomność...-lekarz chciał mówić dalej, ale przerwał mu Michael.
-Czyli jest dobrze?
-Jak już powiedziałem stan jest ciężki. To, że odzyskała przytomność jest dobrą wiadomością. Chociaż...-przerwał, lecz zaraz kontynuował.-Pana siostra ma amnezję. To znaczy, że straciła pamięć. Z biegiem czasu zacznie sobie przypominać, ale to może potrwać.
-Nic nie pamięta?
-Niestety nie.-Michi zbladł.
-Mogę do niej wejść?
-Przykro mi ale to jest niemożliwe.-lekarz przeprosił i odszedł. Wszyscy czekali na informacje. Michaelowi poleciały łzy. Był załamany to on ja zaciągnął w te góry. To była jego wina. Karl przekazał informacje całej reszcie. Wszyscy byli wstrząśnięci tym o czym się dowiedzieli. Daniel nie wytrzymał i opuścił szpital. Nie był w stanie tam siedzieć. Cała reszta została i siedziała czekając na jakieś wiadomości. Wszyscy chcieli ją zobaczyć. Czekali na pozwolenie lekarzy.
W sali była ona i pielęgniarka pilnująca by wszystko było w porządku.
-Proszę pani?-zwróciła się do kobiety.
-Tak.-to ta sama kobieta, która z nią wcześniej rozmawiała.
-Może wejść do mnie...-zbrakło jej sił.
-Ktoś z rodziny słonko?-kiwnęła głową.-Postaram się, żeby na to pozwolono.
Mijały kolejne minuty, a pielęgniarki nie było. Nie wiedziała co się stało?
-Michael ty idź, tak będzie lepiej.-powiedział Karl. Michael odpuścił i poszedł za kobietą.
Drzwi się otworzyły i wszedł on. Wysoki blondyn, przystojny.
-Hej.-powiedział cicho.
-Jesteś moim bratem? Kuzynem?-spytała. On jakby jeszcze bardziej przygasł.
-Wiem, że nic nie pamiętasz...
-Jak mam na imię? Skąd jestem? Co tu robię? Dlaczego?-mówiła cicho. Zdenerwowała się jej stan się pogorszył. Michael został wyproszony z sali....




********
Hej wróciłam po długiej, ale to bardzo długiej nieobecności. Czuję się okropnie. Chciałam zostawić tego bloga nie pisać dalej, ale  nie poddałam się. Zostałam mega zmotywowana. Rozdział krótki, ale myślę że się spodoba. Buziaki Ola.