Szła parkiem. Jedynym towarzyszem była jej łza spływająca po policzku. Nadal nie mogła pojąć jak to się stało. W jednej chwili zawalił jej się cały świat. Była w tak młodym wieku. Przeszła w życiu wiele złego. Najpierw straciła matkę, czyli wszystko czego potrzebuje trzyletnia dziewczynka. Pamięta tylko, że mama leżała i się nie ruszała. Teraz nie chce o tym pamiętać. Zrobiła wszystko by ona i jej młodszy o rok brat nie czuł pustki. Teraz zostali sami. Bez najmniejszego wsparcia. Nie mają na świecie już nikogo, prócz siebie nawzajem.
Usiadła na zasypanej śniegiem ławce. Zaczęła płakać, ludzie przechodzący obok patrzyli się na nią jak na wariatkę. Ona czuła złość i smutek. Złość, bo nie dopilnowała ojca, a smutek bo go straciła. Odszedł człowiek, który był dla niej autorytetem. Inni ludzie byli by załamani po śmierci, wybranki swego życia. On jednak się nie poddał, bo wiedział, że ma jeszcze dzieci, które go kochają. Wychował je najlepiej jak umiał. Starał się z całych sił, żeby nie były rozpuszczone i wiedziały co tak naprawdę liczy się w życiu. Nauczył ich co to miłość, troska o innego człowieka i najważniejszego, żeby nigdy nie zapominać o tych którzy oddali by za nich życie.
Wstała. Spojrzała przed siebie. Zaciągnęła się mroźnym powietrzem.
-Dam radę. Dla Karla. Dam radę.-powiedziała głośno. Kiwnęła głową.
-Dasz radę?-usłyszała za sobą. Bała się.-To jak dasz radę zrobić mi i sobie przyjemność?-złapał ją za ręce. Stała spanikowana. Trzymał ją mocno.
-Puść mnie!!-zaczęła krzyczeć, gdy zrozumiała w jakiej sytuacji się znalazła.
Szedł parkiem. Był zły nie mógł pojąć, dlaczego po tylu latach wspólnego życia go zostawiła. Była nie sprawiedliwa. Stanął i zakrył twarz rękoma. Było już późno. Dawno zrobiło się ciemno. Padał gęsty śnieg.
-Pomocy!!-usłyszał przeraźliwy krzyk. Rozejrzał się po parku, lecz nikogo nie widział.-Nie...
-Stój!!!-krzyki były coraz bardziej słyszalne. Nagle zobaczył biegnącą dziewczynę. Za nią biegł ktoś jeszcze. Ona wpadła na niego. Trzymał ją w swoich silnych ramionach. Facet, który za nią biegł znikł. Ona dyszała. Była cała roztrzęsiona. Nie była w stanie nic powiedzieć. Patrzyła ze strachem na Mężczyznę, do którego się przytulała.
-Może usiądziemy.-kiwnęła głową. Zaprowadził ją. Usiedli.
-Dziękuję.-wydusiła z siebie.
-Nic nie zrobiłem.-powiedział prawie niesłyszalnie, jednak ona słyszał.
-Gdyby Pana tu nie było, to nie wiem co on by mi zrobił.-spojrzała na niego. Leciały jej łzy nie mogła ich opanować.
-Nie pan, Michael jestem.-uśmiechnął się do niej. Co wywołało podobny gest, tylko trochę pozbawiony uczuć.
-Lara.-przedstawiła się, i podała mu swą dłoń.
<<<<<<<<<<
Jest prolog!! Zapraszam do komentowania. Mam nadzieję że się spodoba. Kródko, ale konkretnie. Pierwszy rozdział będzie dłuższy o wiele dłuższy. Pozdrawiam. :) #alessia
Początek supcio:) Tajemniczo, ciekawie, wciągająco <3 Na pewno zostaje :) Weny, buźki :) A w wolnej chwili zapraszam do mnie : http://nie--poddawaj--sie.blogspot.com/?m=1 :)
OdpowiedzUsuńDziękuję i na pewno wpadnę również weny :) :*
UsuńSuper :) czekam na rozdział 1 ^^ :*
OdpowiedzUsuń