Nie dowierzał ona zaśpiewała mu piosenkę. Śpiewała mu, że go kocha. Był w rozsypce. Z Claudią nie umiał się dogadać, nie słuchał jej. Myślami był z Larą. Tak bardzo go do niej ciągnęło. Pojawiła się po dziewięciu miesiącach i wywróciła jego świat do góry nogami. Ale on tego właśnie chciał, żeby ona była. Wariował pod jej nieobecność, tak bardzo chciał ją zobaczyć. Powiedzieć jej, że ją kocha, ale nie chciał ranić Claudii. Ona teraz spała u jego boku myśląc, że kocha ją nad życie. A szalał za inną. Dlaczego życie musi być tak skomplikowane? Dlaczego nie można robić tego czego się chce? Dlaczego jest tyle zasad? Nie mógł zasnąć tej nocy. Rozmyślał nad tym co powinien zrobić. Czy wyszło mu to na dobre? Na pewno wyjaśnił sam sobie wiele spraw.
Rano wstała, bolała ją trochę głowa. Ale nie chciała spędzić dnia siedząc w pokoju. Ubrała się:
Od razu poszła na mały spacer. Nie wiedząc czemu pokierowała się w stronę skoczni. Chciała go zobaczyć? Tak bardzo tego chciała. Ale nie wie co by się stało, gdyby go spotkała. Pewnie spaliłaby się ze wstydu. Ale i tak odkąd zaczęła stawiać na swoim stała się bardziej śmiała. Usiadła na trybunach. Akurat odbywał się trening przed konkursem. Po skoku Daniela, Lara zdecydowała się z nim porozmawiać. Ruszyła w stronę drewnianych domków w celu znalezienia skoczka. Ale zamiast niego wpadła na Michiego. Zżerał ją wzrokiem. Złapał za rękę.
-Lara. Twoja piosenka była piękna.-powiedział z małym uśmiechem na twarzy. Lara czuła, że się trochę denerwuje, ale ona też była zestresowana.
-Dziękuję.-zdążyła odpowiedzieć. On pociągną ją za sobą, w jakieś ustronne miejsce. Nie było tam nikogo prócz ich. Wbił się w jej oczy. Ściągną jej okulary.
-Bez nich wyglądasz znacznie lepiej.-przybliżył się do niej.
-Ja kocham moje okulary.-powiedziała po czym uśmiechnęła się promiennie. On zbliżył się jeszcze bliżej. Czuła jego oddech na swoich ustach. Chwilę później czuła już jak namiętnie ją całuję. Zupełnie się mu oddała i odwzajemniła pocałunek. Czuła się jak w niebie. Gdy się oddalił, chciała żeby zrobił to jeszcze raz, i jeszcze. Chciała go na zawsze. Ale on miał już Claudię.
-Lara. Ja przepraszam.-przetarł twarz i nerwowo poprawił włosy.
-Przepraszasz za to, że mnie pocałowałeś?-spytała z zażenowaniem. Dlaczego ją pocałował? Żeby później ją przepraszać? Bez sensu. Nie na takie słowa liczyła.
-Lara...ja.
-Zastanów się. Ja poczekam.-przerwała mu i odeszła. Błądziła szukając Daniela. Nie mogła go nigdzie znaleźć. Wszystko zaczęło ją przerastać. Nie rozumiała swojego pecha. Raz już kiedyś się zakochała. I została potraktowana jak śmieć. I jeśli Michael zerwał by z Claudią ona czułaby się tak samo. Usiadła na jakiejś ławce. Schowała twarz w dłonie i pozwalała by łzy swobodnie leciały z jej oczu. Nie powstrzymywała tego płaczu.
-Ej laska wszystko w porządku?-powiedziała coś jakaś dziewczyna w języku, którego nie znała.
-Możesz po niemiecku?-dziewczyna powtórzyła swoje słowa.-Nic po prostu mam zły dzień.
-Ok. Jestem Elka.
-Lara.-przedstawiła się nowo poznanej dziewczynie. Była dość zgrabną blondynką. Miła mocno niebieskie oczy. Była ładna dziewczyną.
-Skąd jesteś?
-Mieszkam w Austrii. Ale jestem Niemką.-odpowiedziała. Nie miała trochę ochoty na gadanie z tą całą Elką. No i właśnie pojawiło się jej wybawienie. Daniel.
-Cześć dziewczyny. Sorry ale porywam Lare.-złapał dziewczynę za rękę. Poszli sobie, tamta dziewczyna też poszła. Chwilę później siedzieli razem w szatni norwegów.
-Szukałam cię. Wpadłam na Michaela.-opowiedziała mu to co się stało.
-Chyba o to ci chodziło.-stwierdził i spojrzał na nią.
-Może i tak, ale nie w ten sposób. On jest z Claudią i naprawdę nie chcę rozbijać ich związku.-powiedziała całkiem szczerze. Nie była w stanie się uśmiechnąć.
Poszła, zostawiła go samego. Z taką trudną decyzją. Szalał za nią, była najwspanialszą osoba jaką poznał. Nigdy nawet nie czuł czegoś takiego do swojej obecnej dziewczyny. Musiał coś zrobić. Nie mógł tego zawalić.
Wieczorem po konkursie, który wygrał Stefan Kraft odbyła się mała impreza. Byli zaproszeni wszyscy, którzy współpracują z AZN, a także inni skoczkowie. Na wspólnym wieczorze był również Karl. Lara nie chciała tam iść. Ale musiała z nim uzgodnić sprzedaż domu. Chciała go wystawić na sprzedaż, ale na razie mieszkał tam jej brat. Szybko się przebrała:
Zeszła na dół, gdzie wszystko się odbywało. Szybko zobaczyła brata. Siedział z Michaelem, Stefanem i Koflerem. Podeszła tam zdecydowanym krokiem.
-Karl możemy pogadać na osobności?-spojrzał na nią. Był zły, nie pochwalał tego co robi, ale nie chciał się już mieszać.
-Możesz mówić przy nich. Nic chyba nie musi wymagać rozmowy na osobności, jeszcze do tego z tobą.-Lara usiadła obok Michaela na sofie. Otworzyła czerwona teczkę, którą miała ze sobą.
-Więc będzie tak jak chcesz. Pierwsza rzecz to dom.-wytrzeszczył oczy.-Więc tak, masz czas do przyszłego miesiąca, żeby sobie coś znaleźć.
-Jak ty to sobie wyobrażasz?-zapytał zakłopotany Karl.
-Dom jest mój. Potrzebuje dużej gotówki. To jest moja jedyna opcja. Sprzedaje dom.-odpowiedziała spokojnie. Przerzuciła kartki z jakimiś wnioskami.
-Gdzie ja mam mieszkać?
-Boże nie wiem idź do Roberty, kup sobie coś.-dalej przeglądała papiery. Chłopacy, którzy siedzieli obok przysłuchiwali się rozmowie rodzeństwa.
-To była jedna sprawa masz ich więcej?-zapytał zdenerwowany brat. Upił łyk drinka.
-Połowa firmy należy do mnie. Ale oddaję ci moje udziały.-podpisała coś i wręczyła bratu. Później pozbierała swoje rzeczy i poszła. Karl siedział załamany. Michael natomiast wstał i poszedł za Larą.
Dopiero co weszła do pokoju, a tu już ktoś puka. Otworzyła, w drzwiach stał Michi. Wszedł do środka i zamknął ich na klucz. Lara przyglądała się mu. Nie była w stanie pojąć tego co właśnie robi. Przyciągną ją do siebie. Zaczął całować.
-Michi co robisz?-wyszeptała między pocałunkami. Było jej dobrze. Pragnęła go. Pragnęła jego bliskości, samej obecności. On pogłębiał swoje pocałunki, ona odwzajemniała.
-Wiem, że to nie fair, ale nie mogę dłużej na to czekać.- całował ją, a ona jego. Jej sukienka leżała już w jakimś koncie. Lara ściągnęła z Michaela koszulkę. Stała przed nim w samej bieliźnie. On zrzucił niepotrzebne części garderoby. Był całkiem nagi, ona położyła mu ręce na klatce piersiowej i wbiła się w jego usta. Delikatnie opadli na hotelowe łóżko. Michael pragnął poznać każdą część jej ciała. Jego ręce były wszędzie. Zaczął całować ją delikatnie po brzuchu. Ściągną z niej resztę niepotrzebnych rzeczy i zatracili się w kolejnym namiętnym pocałunku. Chwile później poczuła go w sobie. To było jak taniec, opracowany do perfekcji. Zgrali się ze sobą i dawali sobie nawzajem mnóstwo przyjemności. Byli w niebie, które było w tym momencie tylko dla nich. Oboje chcieli, żeby ta chwila trwała wiecznie.
Po dawce przyjemności leżeli przytuleni do siebie. On bawił się jej włosami, ona po prostu przy nim była. Na tym jej zależało poczuć jego ciepło. Być z nim już na zawsze. Tylko jak? On był z kimś innym.
-Michael, jak to jest, że jesteś z Claudią?-zaskoczyła go tym pytaniem. Ona sama bała się odpowiedzi, ale było już za późno.
-Poznaliśmy się dawno temu, ale to już nie ważne. Między nami koniec.-ucieszyła się, ale kiedy on z nią zerwał?-Teraz chcę być z tobą.
-Dobrze.-odpowiedziała jednak trochę była zagubiona. Spojrzała na niego, on także utkwił w niej swój wzrok.
-Dlaczego tak patrzysz?-zapytał ją. Lara wzruszyła ramionami. Złożyła na jego ustach pełen namiętności pocałunek.
-Zwariowałam przez ciebie. Ten wyjazd był z jednej strony cudowny, a z drugiej bardzo tęskniłam. Babcia namówiła mnie do przyjazdu tutaj. Inaczej już chyba byś mnie nie zobaczył.-poczuła, że musi z nim porozmawiać. Powiedziała mu to co chciała. Ale on się nie odezwał. Uśmiechnęła się sama do siebie. Jedno z jej marzeń zostało właśnie spełnione. Była przy nim. I chciała, żeby tak było już na zawsze. W tym momencie wszystkie zmartwienia odeszły na bok. Nie liczył się nikt inny. Był tylko Michael i Lara. Lara i Michael. Tak bardzo tego pragnęła.
Ich błogą ciszę w jakiej spędzali swój idealny wieczór. Przerwał dzwonek telefonu. Michi dostał wiadomość. Po jej odczytaniu zrobił się trochę nerwowy. Zaczął się szybko ubierać. Bez słowa wyleciał z pokoju. Lara nie wiedziała co ma robić.
Dostał wiadomość, że Claudia wróciła do Zakopanego. Zostawił ją jak debil i poleciał do kobiety, do której już nic nie czuł. Lara szybko się pozbierała, i poleciała za nim. Już po chwili mogła się dowiedzieć co było takie ważne, że zostawił ją bez słowa. Momentalnie zapomniała o tym cudownym wieczorze. Zranił ją. Powiedział, że z Claudią to koniec, a teraz jest świadkiem jak się całują. Nie chciała już dłużej na to patrzeć. Uciekła do pokoju.
Następnego dnia wstała późno, była jedenasta. Może kwadrans po. Zabrała rzeczy i poszła na poranną kąpiel. Nawet ona nie pomogła się jej odprężyć. Ubrała się:
Wyszła na spacer. Próbowała sobie poukładać wszystko w głowie, ale jakoś ciężko jej to szło. Po dwudziestu minutach bezsensownego chodzenia, zauważyła dziewczynę, którą poznała poprzedniego dnia.
-Lara.-krzyknęła z drugiej strony ulicy. Ona odwróciła się w jej stronę. Elka szybko przebiegła i już była obok.
-Hej. Fajne, że na siebie wpadłyśmy.-zaczęła Lara. Brakowało jej rozmowy z kimś, kto by zrozumiał jej problemy.
-To jak już na siebie wpadłyśmy to może mała kawa.-no i poszły. Ta mała kawa przerodziła się w cztery kawy. I trzy godziny gadania. Złapały ze sobą kontakt. Rozmawiały o wszystkim. Okazało się, że Ela ma synka w wieku pięciu lat. I było naprawdę fajnie, tylko właśnie musiała iść po niego do przedszkola. Pożegnały się przed kawiarnią i poszły w swoje strony. Lara wróciła do hotelu. Spędziła tam cały dzień. Siedziała w swoim pokoju. Zeszła tylko na mały posiłek. Chłopacy z Austrii też tam byli. Gdy Michael ją zobaczył natychmiast do niej podszedł.
-Lara. Przepraszam, że wczoraj wyszedłem tak bez słowa. Ale Stefan do mnie napisał i musiałem mu pomóc.-po wysłuchaniu jego kłamstw, łzy jej poleciały. Była wściekła. Oszukał ją, tak pięknie skłamał. Szkoda, że ona znała prawdę.
-Ok. Tylko, że ta twoja Stefan to chyba jest kobietą. I nazywa się Claudia.-wstała i poszła sobie. Była wściekła na niego, nie zwracała uwagi na nikogo. Chciała jak najszybciej uciec, gdzieś gdzie będzie bezpieczna. Rozumiała, że Michael mógłby nie poradzić sobie z zerwaniem z nią. Ale mógł jej powiedzieć prawdę. Nie była by taka zła. A on ją zaliczył i wrócił do swojej Claudii. Do swojego ciepłego gniazdka.
Skąd ona to wiedziała? Jedna jedyna myśl w jego głowie. Czuł się podle. Postanowił zostawić ją w spokoju i pogadać z Claudią. Poszedł nie pewnie do dziewczyny, ta pocałowała go na powitanie. On zaraz po tym usiadł i poprosił by uczyniła to samo.
-Ja muszę ci coś powiedzieć.-zaczął od razu.-Zakochałem się w pewnej dziewczynie.
-Co?-powiedziała cicho. Wszystko wydawało się jej żartem. Ale widząc minę swojego ukochanego, wszystko stało się jasne. Wstała i poszła. On został sam i cieszył się, bo myślał że teraz będzie z Larą. Po tej rozmowie udał się prosto do niej.
Kolejny raz przez niego płakała. Pakowała swoje rzeczy, chciała wyjechać. Uciec, tak nagle zaginąć. Ale zawsze coś stawało na jej drodze. Usłyszała lekkie pukanie. Poszła otworzyć, w drzwiach stał on. Tak bardzo go pragnęła, a zarazem nie chciała już nigdy widzieć na oczy.
-Po co przyszedłeś?-rzuciła obojętnym głosem. Zabolało go.
-Pogadać.-przepuściła go do środka. Szybko zamknęła z nim drzwi i w mgnieniu oka stała naprzeciwko. On nie wiedział jak zacząć.
-A więc?-spytała. Chciała go pośpieszyć. Nie miała ochoty na rozmowę z nim. Chciała czegoś więcej. Chciał go na zawsze, przy sobie.
-Przepraszam cię za to, że skłamałem. Nie chciałem, żeby tak wyszło. Po prostu ja, bałem się, że pomyślisz że chciałem cię wykorzystać.-Lara po tonie jego głosu wiedziała, że mówi prawdę. Przytuliła go nie wydobywając z siebie już, żadnego odgłosu. Usiedli na łóżku, Lara wyciągnęła gitarę. I zaczęła śpiewać piosenkę, którą napisała dla niego w Niemczech. Słuchał, bardzo dokładnie. I w pewnym momencie wstał, zabrał jej gitarę. Ona ze zdziwieniem na niego popatrzyła. On chwycił ją lekko za dłoń.
-Zatańcz ze mną.-wstała i przytuliła się do jego klatki. Słyszała bicie jego serca. To była najlepsza muzyka jaką słyszała w życiu. Tańczyli tak zwanego "wolnego". Cały czas była w niego wtulona, on natomiast oparł brodę na jej głowie.
-Przepraszam, ale muszę spytać. Co z Claudią? Co z nami?-jego serce biło wciąż tym samym rytmem.
-To już naprawdę koniec.-powiedział cicho.-Pójdziemy na spacer?
-Nie. Muszę się spakować.-spojrzał na nią ze zdziwieniem. Zamówiła już bilet, chciała wrócić do domu. Tak na jakiś czas, uporządkować kilka spraw.
-Wyjeżdżasz?
-Wracam do domu.-oznajmiła spokojnie.-Muszę uporządkować parę rzeczy. Nie jest mi łatwo, mieszkać gdzieś gdzie wszyscy, których kochałam umarli. Oddam dom w dobre ręce, odwiedzę Toniego.-powiedziała mu swoje zamiary. Nie był z tego zadowolony. Czyżby kroiła się kolejna kłótnia? Michael miał przygnębiającą minę. Larze zszedł uśmiech z twarzy.
-I co dalej?-spytał obojętnie, usiadł na jej łóżku. Nie bardzo podobało mu się to, że wyjedzie po raz kolejny. On od razu po zawodach w Polsce miał wyjechać do Kazachstanu. Chciał być przy niej.
-Michael, ale ja tylko wracam do domu. Ty też przecież wrócisz.-wstał bez słowa i wyszedł. Nic nie powiedział. Zostawił ja, a to bolało bardziej niż słowa. Nie wiedziała jak ma się zachować.Wszystko stało się jedną, wielką chorą sprawą.
Wkurzył się, chciał z nią spędzić więcej czasu. On nie wracał do Austrii jechał dalej. Wiedział, że jego zachowanie było gorsze niż pięciolatka. Ich relacje były chore. Kochali się, bardzo ale cały czas się kłócili. Czemu to musiało być takie trudne? Nie mogli bez siebie żyć, a robili coś czego żadne z nich nie chciało. Lara żyła w strachu. Bała się, że znowu zostanie sama. A Michael bał się, ale on bał się że to wszystko nie będzie takie jakie by chciał, by było. Trochę to trudne, ale każde z nich miało obawy. Teraz przynajmniej, wiedzieli że coś ich jednak łączy. Bardzo silne uczucie, którego nikt nie chciał trzymać w tajemnicy. Lara wyznała mu miłość swoją piosenką. Tylko nieliczni na sali domyślali się o co chodzi. Ona w pewnym sensie poczuła się wolna. Ale co teraz? Dziewczyna postanowiła nie zmieniać swoich planów. Spakowała resztę swoich rzeczy. Zaczęła pisać piosenkę. Taka dla babci. Chciała jej zrobić niespodziankę. Nagra ją specjalnie dl niej.
Oddała się grze i słowom, które zalewały jej głowę. Miała wenę. Babcia z dziadkiem to teraz jedyne osoby, które ją wspierają. Po dwóch godzinach zasnęła.
Gdy się obudziła nie była sama w pokoju. Na jednym z foteli siedział Michi. Lara wstała i zjechała go wzrokiem.
-Lara przepraszam.-po raz kolejny.
-Który to już raz Michael? Mam już dość twojego przepraszam. Nie rozumiesz, że mam dość.-powiedziała cicho. On miał wrażenie, że krzyczy. Ranili siebie nawzajem. A ich miłość? Chyba nie zdawali sobie sprawy jak bardzo się kochają. Tak ich to bolało, że nie potrafili się na jej skupić. Jedno krzywdziło drugiego. Zachowaniem, słowni, albo tym że nic nie mówili.
-Lara co mam zrobić?-spytał, miał takie smutne oczy. Tak bardzo chciała go pocieszyć.
-Wyjdź.-sama nie wierzyła, w to co powiedziała. Po prostu, kazała mu wyjść. Ale dlaczego skoro chciała, żeby ją przytulił? Pocieszył i powiedział, że liczy się tylko ona. On posłuchał jej i wyszedł. Lara była wściekła, sama na siebie. Nie mogła zrozumieć swojego zachowania. Tak skończył się jej kolejny pechowy dzień. No może nie do końca. Bo do późnej nocy próbowała wytłumaczyć sobie swoje, własne zachowanie. Później zmęczona już płakaniem i rozmyślaniem po prostu zasnęła.
Dlaczego go wygoniła? Kochał ją, a teraz co znów zachowuje się jak gówniarz, i tak po prostu wychodzi. Nie walczy o nią. To tak jakby wcale jej nie kochał. Myślami wrócił do dnia kiedy ją poznał. Zapłakana, wystraszona. Rozmazany tusz, cała się trzęsła. Kiedy on się zdążył zakochać? Pokochać tak bardzo, w tak krótkim czasie. Ich miłość była pokręcona i oni oboje o tym wiedzieli.
<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
Witajcie!! Przepraszam, że dopiero teraz. Ale mam małe zamieszanie w życiu. Musze zajmować się babcią rehabilitacja i takie tam. Nie zawsze ma mi kto pomóc, więc późno jestem w domu. Zawaliłam szkołę. Mam dużo poprawek to także spowodowane moją chorobą. Ale jestem z 4. Wiem, że może być to trochę pokręcony rozdział, ale idziemy w dobrą stronę. Co mogę powiedzieć o 5? Będzie już tylko lepiej. Mam nadzieje, że rozdział nie jest taki zły za jakiego ja go uważam. Liczę na szczere komentarze. Pozdrawiam i do następnego :*



Bardzo mi się podoba <3 <3.... To dobrze że będzie juz tylko lepiej <3 :*
OdpowiedzUsuńHej. Nic nie szkodzi, że czekaliśmy. Na takie opowiadanie każdy czeka! I obyś pozałatwiała swoje sprawy :)
OdpowiedzUsuńRozdział jest przecudny. Trochę dramaturgii nie przeszkodzi :P
Dobrze, że Lara ma z kim porozmawiać. Ja na Miejscu Michaela rzuciłabym się za nią w ogień. Razem tworzą przeuroczą parę i dobrze,że będzie już lepiej!
Życzę powodzenia!
Do następnego i weny! ;*
Super! <3
OdpowiedzUsuńChciałam napisać coś fajnego, ale pozostanę tylko przy tym, że rozdział bardzo mi się podoba i jestem strasznie ciekawa co wymyślisz dalej! :D
Weny :*
Ola